Twój nowy swing
- mitukiewicz.pl
- 29 maj
- 4 minut(y) czytania
Czy zdarza ci się stać nad piłką i mieć w głowie istną autostradę myśli? „Wyprostuj lewą rękę”, „Zegnij kolana”, „Nie podnoś głowy”… Jeśli brzmi to znajomo, mam dla ciebie propozycję na ten sezon zimowy: zapomnij o tym wszystkim. Zresetuj system. Zbudujmy twój zamach od nowa, ale tym razem – prościej.

Wielu uczniów przychodzi do mnie z tym samym problemem: nadmiar informacji. Mówią wprost, że najchętniej wymazaliby z pamięci wszystko, co wiedzą o technice i nauczyli się uderzać instynktownie. Czy jesteś jedną z tych osób?
Żyjemy w erze technologii. Nagrywamy swoje zamachy, analizujemy kąty na symulatorach, sprawdzamy prędkość główki kija. To wszystko jest ważne, ale technologia ma jedną wadę – jest ślepa na to, co czujesz. Na ekranie nie widać twojego napięcia mięśniowego, nie widać zaburzonego rytmu, a przede wszystkim nie widać braku balansu.
Dlatego tej zimy chcę, żebyś przestał myśleć o swingu jak o skomplikowanej instrukcji obsługi promu kosmicznego. Zacznij myśleć o nim jak o wahadle.
TRAFIENIE
Efekt uboczny, a nie główny cel
Zapomnij o próbach kontrolowania momentu uderzenia w piłkę. Twoim zadaniem jest wyłącznie „rozbujanie” kija. Cały zamach musi być swobodny, jak ruch wahadła zegara, który po prostu podąża swoją ustaloną ścieżką. Wahadło ma swój punkt startu i punkt końcowy i to na nich musimy się skupić.
W golfie te punkty to:


To, co dzieje się w ułamku sekundy pomiędzy tymi dwoma punktami – faza zejścia i trafienia – jest tak dynamiczne i szybkie, że nie jesteś w stanie tego świadomie kontrolować. Próba sterowania kijem w strefie uderzenia kończy się zazwyczaj spięciem, sztywnością i utratą tempa.
Dlatego zmień swoje podejście: trafienie w piłkę musi być jedynie „efektem ubocznym” swobodnego rozbujania kija od A do B. Jeśli ciało i kij są w dobrym balansie i pozwalają na płynny ruch, piłka po prostu znajdzie się na drodze kija.
BALANS I OBRÓT
Bez tego ani rusz!
Aby wahadło zadziałało, potrzebujemy dwóch fundamentalnych elementów, które będą działy się automatycznie: stabilnego balansu oraz prostego obrotu.
1. Prosty obrót
Jeśli odłożysz kij i ręce na chwilę przestaną istnieć, twój swing sprowadzi się do czystej rotacji korpusu. Twoim celem jest osiągnięcie dwóch krańcowych pozycji, bez myślenia o rękach:


To jest cały ruch, który musisz kontrolować.
2. Dobry balans
Wahadło rozbuja się swobodnie tylko wtedy, gdy masz stabilną podstawę. Niestety, kamera czy symulator nie pokażą, które mięśnie napinasz i jakie jest tempo twojego zamachu. Musisz to poczuć.
Ułóż jeden kij pod stopami – wymusi to natychmiastową koncentrację na stabilności. Teraz powoli wykonuj obroty A i B, czując każdy milimetr przesunięcia ciężaru.
W momencie ustawienia zarówno palce, jak i pięty dotykają podłoża, a aby odpowiednio się obrócić, będzie się to zmieniać:
– Przy zamachu (Punkt A) poczuj, jak ciężar opiera się na prawej pięcie i lewych palcach;
– Teraz następuje zmiana kierunków – prawa pięta idzie na palce, a lewe palce idą na piętę;
– Utrzymaj stabilność: Przy wykończeniu (Punkt B) utrzymaj kluczowy balans: lewa pięta i prawe palce.
Ten specyficzny rozkład ciężaru pomoże ci utrzymać się w centrum i nie „wyjechać” z linii w trakcie backswingu, co jest kluczem do odzyskania swobody i swobodnego rozbujania kija.
CIAŁO I RĘCE
Ciało prowadzi ręce, ręce prowadzą kij
Kiedy twoje ciało wykonuje obrót z punktu A do punktu B z zachowaniem idealnego balansu, nadszedł czas, aby zrozumieć rolę rąk.
Zapomnij o „prowadzeniu” kija. Twoje ręce to nic więcej niż liny, które muszą być luźne i silnie podążać za obracającym się korpusem. To ciało jest silnikiem, a ręce i kij są jego przedłużeniem.
Kiedy uczysz się, że ciało jest motorem, odkryjesz, że:
1. Im luźniejsze ręce, tym większa prędkość: Próba kontrolowania nadgarstków czy ramion powoduje ściskanie kija i spowalnia cały mechanizm. Chcemy, aby kij poruszał się z maksymalną swobodą, a to osiągniesz tylko, jeśli ręce będą rozluźnione.
2. Im szerszy zamach, tym większa odległość: Im szerzej prowadzisz ręce za obrotem korpusu w backswingu, tym większy łuk zatacza główka kija. A większy łuk to większa prędkość. Im dalej i szerzej prowadzisz ręce za ciałem, tym szybciej i mocniej uderzasz. Nie próbuj wymuszać szerokości, ale pozwól, by swobodny obrót ciała naturalnie pociągnął twoje ręce.


Twoje ręce mają być pasażerami, a ciało kierowcą. Skup się na dynamicznym przejściu z Punktu A do Punktu B, a siła odśrodkowa sama pociągnie kij z maksymalną prędkością przez strefę uderzenia. Nie próbuj wcelować w piłkę. Staraj się płynnie przepuścić kij przez piłkę.
Zima to twój czas na reset. Nie dokładaj kolejnych instrukcji technicznych – odejmuj je.
Pamiętaj o prostej mantrze: A do B. Twoja jedyna praca to upewnić się, że masz stabilny balans i że swobodnie obracasz korpus z pozycji plecy do celu do pozycji klatka do celu. Gdy osiągniesz tę swobodę, twoje ręce zrelaksują się i naturalnie wygenerują prędkość.
Zapomnij o tym, co cię usztywnia. Skup się na rozbujaniu kija. W ten sposób wiosną wejdziesz na pole z nowym, uproszczonym swingiem, który będzie szybszy, mocniejszy i, co najważniejsze, pozwoli ci cieszyć się grą bez paraliżu analitycznego.
Golf&Roll 04/2025
Fot. Marek Darnikowski







Komentarze