top of page

Mity pod ostrzałem cz. 2

Przeanalizujmy kwestię golfowych mitów jeszcze głębiej – tam gdzie jeden szczegół potrafi zrujnować kontakt, kierunek albo tempo. Mity z tej części są bardziej podstępne. Brzmią jak dobre rady. Jak coś, co mówi trener, kolega albo głos w głowie po trzecim shanku.


Właśnie dlatego są one tak niebezpieczne. Bo wpływają na czucie, intencję i świadomość ruchu. Mylą precyzję z napięciem, kontrolę z siłą, rytm z mechaniką. To już nie są ogólne błędy. To subtelności, które decydują o tym, czy piłka znika w fairwayu… czy w bunkrze. A może w gąszczu obok 15. dołka. Obalmy zatem kolejne mity!


MIT #6: Musisz podebrać piłkę, by uderzyć wysoko


Wielu golfistów, chcąc zagrać wysoką piłkę, automatycznie przenosi ciężar ciała na tylną stopę i próbuje „podciąć” uderzenie, tak jakby kij miał podnieść piłkę do góry.

golfista poprawnie ustawiony do uderzenia chip
To nie golfista powinien „pomagać” piłce się wznieść – od tego jest kij. Konstruktorzy wiedzieli już, co zrobić, by piłka poszybowała wysoko.

Ruch przypomina cios od dołu – i choć intencje są dobre, efekt zwykle rozczarowuje. Zamiast wysokiego, miękkiego uderzenia wychodzi tzw. thin shot – piłka trafiona kantem główki leci nisko, płasko i za daleko. Wszystko dlatego, że kij nie miał szansy trafić w piłkę odpowiednią częścią główki. Odchylone ciało, otwarta główka i brak stabilności oznaczają jedną rzecz: kontakt jest zupełnie przypadkowy.


Tymczasem to nie golfista powinien „pomagać” piłce się wznieść – od tego jest kij. Konstruktorzy wiedzieli już, co zrobić, by uderzyć piłkę wysoko – i wcale tym kijom nie trzeba pomagać.


Nowoczesne wedge mają wystarczający loft – 56, 58, 60 stopni lub więcej. Trzeba tylko dać kijowi szansę zrobić swoje. Wysokie uderzenia zaczynają się od dobrego set-upu: ciężar ciała pozostaje delikatnie na lewej nodze, ręce nieco przed piłką, ciało jest stabilne.


Nie trzeba kombinować z ruchem. Nie trzeba machać, jakby podbijając balon. Wystarczy zaufać sprzętowi, wykonać czysty swing i trafić środek główki. Loft zrobi swoje – i to znacznie lepiej niż jakakolwiek próba manualnego podebrania piłki.

golfista niepoprawnie ustawia się do uderzenia chip
Przenoszenie ciężaru na tylną stopę powoduje thin shot. Piłka leci nisko, płasko i za daleko

MIT #7: Uderz mocno w piach, by wyjść z bunkra


Wyjście z bunkra to dla wielu graczy temat pełen nieporozumień. Często słyszana rada brzmi: „Uderz z całej siły w piasek, a piłka sama wyskoczy”.

golfista wybija piłkę z bunkra

Do tego dorzuca się obrazy eksplozji piachu, dynamicznych ruchów i niemal siłowego wybijania piłki. Efekt? Zamiast eleganckiego lobu, uderzenie kończy się piłką, która ledwie przemieszcza się po bunkrze albo zostaje pod kopczykiem.


Tymczasem skuteczne wyjście z piasku nie wymaga brutalnej siły. Klucz tkwi w geometrii uderzenia – nie tyle w tym, jak kij wchodzi w piasek, co w tym, jak z niego wychodzi. Uderzenie powinno być raczej płytkie – główka kija musi się prześlizgnąć pod piłką, nie utknąć jak kotwica.


Zbyt głębokie wejście oznacza zablokowanie kija i stratę energii. Wtedy cała siła idzie w piach, ale nie w piłkę. Co więcej – mocne spięcie ciała utrudnia wyczucie kontaktu i płynności. A przecież w krótkiej grze liczy się rytm, miękkość i precyzja. Profesjonaliści uczą, by czuć piasek pod główką kija, nie atakować go.


Kij ma się ślizgać – a nie wbijać. Wymaga to pewności, ale nie siły. Ruch ma być dynamiczny, ale nie agresywny. Pomyśl raczej o prześlizgu, nie o eksplozji.


Wyjątkowo ważne są aspekty, których nie widać na pierwszy rzut oka – im mniej siły, tym lepszy kontakt. Im bardziej płynny ruch, tym większa kontrola nad dystansem i kierunkiem. W bunkrze rządzi technika i rytm, nie napięcie i siła.

golfista zakopuje kij w bunkrze
Zbyt głębokie wejście oznacza zablokowanie kija i stratę energii

MIT #8: Ściskaj mocno kij, by kontrolować główkę


Czucie główki kija to fundament dobrej techniki. To ona powinna „prowadzić” ruch, a ręce mają ją tylko wspierać.


Wielu graczy, chcąc poprawić kontrolę nad kijem, instynktownie ściska grip coraz mocniej. Wydaje się, że im bardziej napięte dłonie, tym większa precyzja – główka nie będzie „latać”, a zamach stanie się powtarzalny. Niestety, to droga donikąd.

golfista w finish position
Czucie główki kija to fundament dobrej techniki. To ona powinna „prowadzić” ruch, a ręce mają ją tylko wspierać.

Zbyt mocny chwyt działa jak hamulec ręczny – napięte przedramiona i barki blokują płynność ruchu. Całe ciało się usztywnia, a swobodny swing zamienia się w sztywny, ograniczony gest. Główka kija, zamiast być przedłużeniem rąk, staje się ciężarem, którego nie czuć – tylko się nim wymachuje.


A przecież właśnie czucie główki kija to fundament dobrej techniki. To ona powinna prowadzić ruch, a ręce mają ją tylko wspierać. Jeśli nie czujesz główki, nie wiesz, czym uderzasz. A skoro nie wiesz – jak możesz to powtórzyć?


Najlepsi gracze świata trzymają kij zaskakująco lekko. Ich swing jest miękki, płynny, dynamiczny. Może nie do końca fortunne, ale za to celne porównanie jest takie – trzymaj kij jak chomika. Na tyle mocno, żeby nie uciekł, ale na tyle lekko, żeby nie wyszły mu oczy.


Luźny chwyt pozwala ciału pracować naturalnie. Nie tylko poprawia rytm i timing, ale zwiększa kontrolę nad kontaktem. Bo w golfie chodzi o harmonię, a nie o siłowanie się z kijem.


MIT #9: Pół piłki ma wystawać ponad główkę drivera


Jeden z najczęściej powtarzanych „złotych” standardów: tee ustaw tak, by pół piłki wystawało ponad górną krawędź główki drivera.


Rada brzmi logicznie, wygląda proporcjonalnie i często pojawia się w instrukcjach. Problem w tym, że nie działa dla każdego. Wysokość tee powinna zależeć od tego, jak trafiasz piłkę.

różne wysokości tee do zagrania driverem
Nie istnieje jedna słuszna wysokość tee dla każdego. Każdy swing jest trochę inny. Zamiast kierować się sztywną regułą, warto obserwować efekt: gdzie trafiasz piłkę na główce i jak ona leci.

Jeśli większość uderzeń wychodzi zbyt nisko, są płaskie, lecą jak „szczury” – prawdopodobnie uderzasz dolną częścią główki. Wtedy potrzebujesz wyższego tee, by przenieść punkt kontaktu bliżej środka.


Z drugiej strony – jeśli większość strzałów to „świece”, „gagariny” i inne „sputniki”, które szybują wysoko i szybko opadają, być może piłka leży zbyt wysoko. Wtedy kontakt następuje za wysoko, a kij uderza piłkę z niewłaściwego kąta. Rozwiązaniem może być niższe tee – bez zmiany całego swingu.


Nie istnieje jedna słuszna wysokość tee dla każdego. Każdy swing jest trochę inny – inny kąt natarcia, inne tempo, inny punkt uderzenia. Dlatego zamiast kierować się sztywną regułą, warto obserwować efekt: gdzie trafiasz piłkę na główce i jak ona leci.


Zmiana wysokości tee to jedna z najłatwiejszych korekt w golfie – zero kosztów, natychmiastowy efekt. Jeśli znasz swój swing, możesz dopasować tee. A jeśli nie znasz – tym bardziej warto poeksperymentować.


MIT #10: Krótka gra to miniwersja pełnego zamachu


Wielu graczy intuicyjnie skraca pełny swing, by uzyskać chip czy pitch. Myślą: „Jestem bliżej greenu, więc wystarczy zrobić mniej”. Ale krótka gra to nie skrócony pełny zamach. To zupełnie inna technika, inne ustawienie ciała i całkiem inne cele.

golfista chippuje
W długich uderzeniach chodzi o strukturę i powtarzalność, na zasadzie kopiuj-wklej powtarzamy ten sam ruch. W krótkiej – o kreatywność.

W długich uderzeniach chodzi o strukturę i powtarzalność, na zasadzie kopiuj-wklej powtarzamy ten sam ruch. W krótkiej – o kreatywność.


W pełnym zamachu chodzi o energię, prędkość i dystans. Potrzebujesz atletycznej postawy, rotacji bioder, dynamicznego przeniesienia wagi.


A w krótkiej grze? Liczy się precyzja, wyczucie, kontakt. Praca nóg? Minimalna. Ruch bioder? Ograniczony. Siła? Zastąpiona czuciem. W chipie czy pitchu stoimy bliżej piłki. Ruch jest krótszy i o wiele bardziej płynny i spokojny. Kij działa jak przedłużenie rąk, a nie jak narzędzie do generowania mocy. Uderzenie ma być miękkie, czyste, płynne – a nie dynamiczne czy agresywne.


Psychicznie to też inny tryb gry. W długich uderzeniach chodzi o strukturę i powtarzalność, na zasadzie kopiuj-wklej powtarzamy ten sam ruch. W krótkiej – o kreatywność. Jak wysoko? Jak długo? Jak mocno? Te pytania zadaje się w każdej sytuacji. Dlatego krótka gra wymaga nie tylko techniki, ale też wyobraźni.


Gracze, którzy próbują chipować, jakby robili miniswing driverem, często mają problem z czuciem dystansu. Piłki przelatują przez green, trafiają w czubek kija albo ledwie się ruszają. A wszystko dlatego, że ich ciało gra w inną grę, niż wymaga tego sytuacja.


Golf&Roll 03/2025

Fot. Filip Klimaszewski


Komentarze


Chcesz poprawić swoją grę? Dołącz do obozu treningowego w Sobieniach w 2026:

bottom of page