Wstyd... z metra
- Adam Mitukiewicz

- 7 sie
- 2 minut(y) czytania
Zostaje mi putt z metra. I w głowie odzywa się myśl: „Boże, te putty z metra są najgorsze. Przecież to wstyd, jak się nie trafi".
Trzydzieści lat pracy w golfie. Tysiące przeprowadzonych lekcji. A myśl wraca.
Zwróć uwagę na słowo, które w niej siedzi. Wstyd.
Nie trudne. Nie ryzykowne. Nie trzeba uważać na szybkość greenu. Wstyd - a wstyd ma sens wyłącznie wtedy, kiedy zakładasz, że ktoś patrzy.
Pamiętam eksperyment, w którym studentom kazano włożyć wyjątkowo obciachową koszulkę i wejść do sali pełnej ludzi wypełniających ankiety. Potem zapytano ich, ilu obecnych zauważyło, co mają na sobie.
Średnia odpowiedź: 46 procent. Prawdziwy wynik: 23 procent.
Dwukrotne przeszacowanie. I to w sytuacji, w której obserwatorzy siedzieli w pomieszczeniu i nie mieli absolutnie nic innego do roboty. Żadnego własnego uderzenia przed sobą. Żadnego wyniku do zapisania.
A teraz przenieś to na green. Trzy osoby, które rzekomo oceniają Twojego putta z metra, w tej samej chwili myślą o swojej piłce. Czy dobrze przeczytali linię. Czy nie uderzą znowu za mocno. Każdy siedzi we własnej głowie i praktycznie nikt z niej nie wychodzi.
Dlatego zanim wyjdziesz na pole, zrób test pamięci.
Spróbuj przypomnieć sobie jedno konkretne uderzenie kogoś innego z Twojej poprzedniej rundy. Nie ogólne wrażenie, nie wynik - konkretne uderzenie. Jaki kij, w którą stronę, gdzie skończyła piłka.
Prawie na pewno nie przypomnisz sobie nic.
To nie jest sztuczka na poprawę humoru w stylu „wyluzuj się", bo takie hasła jeszcze nikomu nie pomogły. To dowód rzeczowy, który sam sobie przedstawiasz. Twoja pamięć na cudze uderzenia jest pusta. Ich pamięć na Twoje działa dokładnie tak samo.
Ten putt z metra nie jest trudny dlatego, że jest krótki. Jest trudny dlatego, że gramy go dla widowni, której tam nie ma.




Komentarze