Trudne pozycje
- Adam Mitukiewicz

- 23 sie
- 11 minut(y) czytania
Większość treningów golfowych wygląda podobnie. Płaskie stanowisko. Równo skoszona trawa. Idealnie ułożona piłka. Można spokojnie skupić się na technice, rytmie i kontakcie. Problem polega na tym, że pole golfowe niespecjalnie interesuje się tym, co ćwiczyliśmy na driving range'u.

Prędzej czy później piłka znajdzie się powyżej stóp. Albo poniżej. Wyląduje w wysokim roughie, bunkrze fairwayowym albo między drzewami. I właśnie wtedy wielu golfistów odkrywa, że ten sam swing, który chwilę wcześniej działał bez zarzutu, nagle przestaje współpracować.
To całkowicie normalne. Golf nie jest grą idealnych pozycji. Golf jest grą adaptacji. Najlepsi zawodnicy świata również trafiają do bunkrów, roughu i lasu. Różnica polega na tym, że szybciej rozpoznają sytuację, w której się znaleźli, i potrafią dostosować do niej swoje decyzje. Nie próbują na siłę wykonać tego samego uderzenia, które zagraliby z idealnego fairwaya.
W tym artykule przyjrzymy się kilku sytuacjom, które regularnie spotykają golfistów na każdym poziomie zaawansowania. Niektóre wymagają zmiany ustawienia. Inne innego wyboru kija. Jeszcze inne przede wszystkim cierpliwości i zdrowego rozsądku. Bo golf zaczyna się właśnie tam, gdzie kończy się idealne położenie piłki.
1. Uderzenie pod górkę
Niektóre pozycje wyglądają na trudniejsze niż są w rzeczywistości. Inne wyglądają całkiem niewinnie, a potrafią narobić sporo problemów. Uderzenie pod górkę należy właśnie do tej drugiej grupy.
Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się proste. Piłka leży na fairwayu, nie ma bunkra, nie ma wody, nie ma wysokiego roughu. Jest tylko niewielkie nachylenie terenu. Problem w tym, że od momentu ustawienia się do piłki twój organizm przestaje myśleć o golfie. Zaczyna myśleć o czymś znacznie ważniejszym – jak się nie przewrócić.
Grawitacja staje się przeciwnikiem numer jeden – przenosisz ciężar ciała na tylną stopę, a w konsekwencji bardzo łatwo uderzyć kilka centymetrów przed piłką. Jeśli zdarzyło ci się kiedyś wykopać piękny kawałek fairwaya, a piłka ledwo potoczyła się przed siebie, najprawdopodobniej właśnie to było przyczyną.
Dlatego pierwszym zadaniem nie jest wykonanie idealnego swingu. Pierwszym zadaniem jest zbudowanie stabilnej pozycji.

Zbuduj stabilną pozycję. Stań nieco szerzej niż zwykle i poczuj, że masz pełną kontrolę nad balansem. Im większe nachylenie, tym ważniejsza będzie stabilność. Trzeba jednak uważać, żeby nie przesadzić. Zbyt szerokie ustawienie utrudnia obrót ciała, a skoro obrót staje się mniejszy, automatycznie skraca się również długość zamachu.
To właśnie dlatego większość piłek zagranych pod górę leci krócej niż oczekujemy. Krótszy zamach oznacza mniejszą prędkość główki kija. Dodatkowo pochylenie terenu sprawia, że piłka startuje wyżej niż normalnie. Efekt jest prosty – tracisz dystans.
Dobierz właściwy kij. Z tego powodu podczas lekcji golfa często rekomenduję wybór jednego kija więcej. Jeśli normalnie zagrałbyś 9 iron, rozsądniejszym wyborem może być w tym przypadku 8 żelazo. Przy większym nachyleniu czasami nawet 7 iron okaże się lepszą decyzją. Nie próbuj odzyskiwać dystansu mocniejszym zamachem. Na pochyleniach prawie zawsze kończy się to utratą balansu.
Ustawienie ciała. Kluczowe jest również ustawienie ciała. Ramiona powinny być równoległe do nachylenia terenu, a kij powinien poruszać się po tej samej płaszczyźnie. Wielu golfistów próbuje walczyć ze zboczem i wykonywać swing tak, jakby stali na idealnie płaskim podłożu. To zwykle prowadzi do niepotrzebnych manipulacji i słabego kontaktu. W takich sytuacjach nie wygrywa najbardziej agresywny swing, ale ten najbardziej stabilny. Jeśli zachowasz równowagę, wykonasz płynny ruch i trafisz środek główki, piłka zrobi dokładnie to, czego od niej oczekujesz.


Bo przy uderzeniach pod górę najważniejsza nie jest siła. Najważniejszy jest balans.
2. Uderzenie z górki
Jeśli uderzenie pod górkę było walką z grawitacją, to uderzenie z górki jest próbą współpracy z nią. Problem w tym, że grawitacja nie zawsze chce współpracować.
Podobnie jak wcześniej, najważniejszym elementem będzie zachowanie równowagi. Tym razem jednak ciężar ciała naturalnie chce przesunąć się w stronę celu. W efekcie bardzo łatwo stracić balans i trafić piłkę zbyt nisko na główce kija lub wręcz samym kantem. Takie uderzenia zwykle kończą się niskim, niekontrolowanym lotem i sporą utratą dystansu.
Tutaj pojawia się jednak dodatkowy problem, którego nie było przy uderzeniu pod górkę. Przed piłką cały czas znajduje się trawa. Jeśli ustawisz się tak jak na płaskim fairwayu, bardzo łatwo wbić kij w ziemię przed piłką albo odbić główkę od podłoża tuż przed kontaktem. W obu przypadkach o czystym trafieniu można zapomnieć.

Właściwe ustawienie. Najważniejszą rzeczą przy takim uderzeniu jest dostosowanie się do nachylenia terenu. Ramiona, barki i biodra powinny być ustawione równolegle do stoku, a kij powinien poruszać się po tej samej płaszczyźnie. Nie próbuj walczyć z pochyłością. Im bardziej będziesz chciał wykonać „normalny" swing, tym większe ryzyko słabego kontaktu.
Dobierz właściwy kij. Warto również pamiętać, że pochylenie działa na trajektorię lotu piłki. Uderzenia z górki startują niżej i lecą bardziej płasko. To oznacza, że piłka może przelecieć znacznie dalej niż sugerowałby wybrany kij. Nie zdziw się, jeśli pitching wedge pokona dystans, który na płaskim fairwayu kojarzysz raczej z 8 iron.
Właśnie dlatego warto wybierać kije z większym loftem. Wielu golfistów instynktownie sięga po długie irony, próbując odzyskać utracony dystans. To zwykle zły pomysł. Kije z małym kątem nachylenia lica jeszcze bardziej obniżają lot piłki, przez co znacznie trudniej wzbić ją w powietrze. Efektem często jest niski strzał, który pędzi po fairwayu szybciej niż planowaliśmy.
Najważniejsze jest jednak to, by zaufać kijowi. Loft został zaprojektowany właśnie po to, żeby unosić piłkę w powietrze. Jeśli zaczniesz pomagać jej rękami, próbować ją podebrać albo podbić, bardzo łatwo trafisz w ziemię przed piłką. Zachowaj balans, ustaw się równolegle do stoku i wykonaj spokojny, rytmiczny swing. W większości przypadków to wystarczy.
Większość błędów przy uderzeniu z górki bierze się z jednej myśli: „Muszę pomóc piłce wznieść się w powietrze". Tymczasem kij został zaprojektowany właśnie po to. Im szybciej mu zaufasz, tym lepsze będą twoje wyniki.
3. Piłka powyżej stóp
To jedna z najbardziej zdradliwych pozycji na polu golfowym. Nie dlatego, że wygląda groźnie. Wręcz przeciwnie. Piłka leży całkiem dobrze, a wielu golfistów patrzy na taką sytuację i myśli: „To przecież prawie normalne uderzenie". A potem piłka skręca mocno w lewo...
Za pierwszym razem wydaje się to przypadkiem. Za drugim pechem. Za trzecim zaczynasz podejrzewać, że ktoś przesunął flagę. Tymczasem winowajca jest cały czas przed tobą.

Gdy piłka znajduje się powyżej stóp, zmienia się położenie główki kija względem podłoża. Nie widać tego gołym okiem, ale lico zaczyna celować bardziej w lewo niż podczas normalnego uderzenia. Im większe nachylenie, tym mocniejszy będzie ten efekt.
Skup się na poprawnym celowaniu. Dlatego pierwszą rzeczą, o której warto pomyśleć, nie jest technika. Najpierw trzeba odpowiednio wycelować. Jak bardzo w prawo? Niestety, nie istnieje jedna uniwersalna odpowiedź. Wszystko zależy od nachylenia, długości uderzenia, rodzaju trawy i kija, który trzymasz w rękach. To jedna z tych sytuacji, w których doświadczenia nie da się zastąpić teorią. Każde takie uderzenie to kolejna informacja zbierana do własnej golfowej bazy danych.
Ustawienie. Drugim wyzwaniem jest samo ustawienie do piłki. Ponieważ znajduje się ona bliżej ciała niż zwykle, trzeba się do niej dostosować. Możesz stanąć bardziej wyprostowany albo skrócić chwyt na kiju. Wielu graczy wybiera właśnie to drugie rozwiązanie. Warto jednak pamiętać, że krótszy kij oznacza nieco mniejszy promień zamachu, a często również mniejszą prędkość główki. Efekt? Piłka może polecieć odrobinę krócej niż zazwyczaj.


Przy takim ustawieniu ciężar ciała ma również tendencję do przesuwania się w stronę pięt. Dlatego dobrze jest przyjąć nieco szerszą pozycję i od początku zadbać o stabilność. Nie trzeba walczyć o dodatkowe metry. Znacznie ważniejsze będzie zachowanie równowagi i wykonanie płynnego, rytmicznego zamachu.
Zamach. Pomaga również niewielka korekta płaszczyzny swingu. Skoro stoisz wyżej względem piłki, naturalnie łatwiej będzie wykonać bardziej płaski ruch. Spróbuj szybciej odprowadzić główkę kija za siebie, podobnie jak przy uderzeniach, które mają nadać piłce rotację draw. Nie chodzi o to, by specjalnie wymuszać nowy ruch. Chodzi raczej o to, by współpracować z położeniem piłki, zamiast próbować grać tak, jakby teren był idealnie płaski.
Największy błąd w tej sytuacji polega na ignorowaniu nachylenia. Wielu golfistów wykonuje dokładnie ten sam swing, którego użyłoby na driving range'u. A pole golfowe bardzo szybko przypomina im, że driving range jest płaski tylko po to, żeby było łatwiej trenować.
4. Piłka poniżej stóp
Są na polu golfowym sytuacje, które od początku wyglądają podejrzanie. Piłka poniżej stóp zdecydowanie do nich należy.

Ustawienie. Już podczas adresowania czujesz, że coś jest nie tak. Piłka wydaje się odległa, jakby ktoś przesunął ją kilka centymetrów dalej dokładnie w momencie, gdy odłożyłeś za nią kij. Naturalna reakcja jest niemal zawsze taka sama – próbujesz do niej sięgnąć. I właśnie wtedy zaczynają się problemy...
Większość golfistów nie pochyla się bardziej w biodrach. Zamiast tego ugina kolana. Na pierwszy rzut oka wygląda to podobnie, ale w praktyce daje zupełnie inny efekt. Plecy pozostają zbyt pionowo, a zamach staje się coraz bardziej płaski. W rezultacie główka kija zbliża się do piłki pod niewłaściwym kątem i bardzo łatwo trafić w jej górną część. Jeśli kiedykolwiek posłałeś piłkę kilkadziesiąt metrów po ziemi, prawdopodobnie właśnie tak wyglądała przyczyna.
To jednak dopiero początek kłopotów. Mocno ugięte kolana rzadko pozostają ugięte przez cały swing. W momencie rozpoczęcia ruchu organizm instynktownie próbuje odzyskać równowagę, nogi zaczynają się prostować, a główka kija podnosi się jeszcze wyżej. W skrajnych przypadkach można nawet całkowicie minąć piłkę, co jest doświadczeniem równie bolesnym dla wyniku, jak dla własnej dumy.
Dlatego podstawą jest odpowiednie pochylenie tułowia. To biodra powinny przybliżyć cię do piłki, a nie kolana. Jeśli nachylenie jest naprawdę duże, pomocne może być również szersze ustawienie stóp. Dzięki temu całe ciało znajdzie się nieco bliżej piłki, ale nawet wtedy najważniejsze pozostaje zachowanie prawidłowego pochylenia.

Drugim charakterystycznym problemem jest balans. Przy piłce poniżej stóp ciężar ciała ma tendencję do przesuwania się w stronę palców. To z kolei sprawia, że do gry wchodzi część główki kija, której większość golfistów wolałaby unikać. Heel znajduje się bliżej piłki, a ryzyko shanka wyraźnie rośnie. Wystarczy niewielka utrata równowagi, by piłka zamiast w kierunku flagi poleciała niemal pod kątem prostym.
Celuj bardziej w lewo. Podobnie jak przy piłce powyżej stóp, trzeba również uwzględnić wpływ nachylenia na kierunek lotu. Tym razem piłka będzie miała tendencję do skręcania w prawo, dlatego warto celować nieco bardziej w lewo. Jak bardzo? To zależy od nachylenia, dystansu i kija, którego używasz. Niestety nie istnieje tutaj uniwersalna recepta. Każde takie uderzenie jest kolejną lekcją, którą daje samo pole golfowe.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać. To nie jest moment na heroiczne zagrania. Wybierz kij, który da ci zapas dystansu. Nie próbuj wyciskać maksimum z kija, który w normalnych warunkach ledwo doleciałby do celu. Najpierw zadbaj o ustawienie, balans i kontakt. Dopiero później myśl o odległości.
Bo przy piłce poniżej stóp najtrudniejsze nie jest wykonanie dobrego swingu. Najtrudniejsze jest zaakceptowanie, że tym razem trzeba bardziej zaufać podstawom niż własnym ambicjom.
5. Wybicie z lasu
Prawie każdy amator uważa, że problem zaczyna się w momencie, gdy piłka wpada między drzewa. To nieprawda. Problem zaczyna się kilkanaście sekund później.
Stoisz między pniami, wokół gałęzie, przed tobą kilkadziesiąt metrów lasu. Wiesz, że poprzedni strzał nie był najlepszy. I właśnie wtedy pojawia się pokusa, żeby wszystko naprawić jednym uderzeniem.
Nagle dostrzegasz niewielką lukę między gałęziami. Może szerokości dłoni. Może nawet mniejszą. W głowie natychmiast rodzi się plan. Jeśli tylko uda się przebić przez tę szczelinę, odzyskasz cały stracony dystans. Może nawet uratujesz para.
To właśnie w tym momencie zaczynają się twoje problemy. Bo zastanówmy się przez chwilę całkowicie uczciwie. Kilka minut wcześniej nie udało się trafić driverem w fairway szerokości pasa startowego. Dlaczego teraz miałoby się udać posłać piłkę przez okno wielkości kartki pocztowej? Największym przeciwnikiem w lesie nie są drzewa. Jest nim pazerność.
Najlepsi zawodnicy świata również trafiają do lasu. Różnica polega na tym, że znacznie szybciej akceptują sytuację, w której się znaleźli. Nie próbują odzyskać wszystkiego jednym zamachem. Najpierw wracają do gry.
Dlatego w większości przypadków najlepszym rozwiązaniem jest niskie, kontrolowane uderzenie pod gałęziami. Nie musi być efektowne. Nie musi znaleźć się blisko greenu. Ma po prostu wrócić na fairway i oddać ci kontrolę nad dołkiem.
Ustawienie. Żeby ułatwić sobie takie zagranie, ustaw ciało wyraźnie w stronę celu. Nie chodzi wyłącznie o przeniesienie ciężaru na lewą nogę. Pomyśl raczej o Krzywej Wieży w Pizie. Górna część ciała również powinna być pochylona w stronę celu. Takie ustawienie obniży trajektorię lotu i sprawi, że piłka będzie dłużej toczyć się po lądowaniu.

Kij. W zależności od wysokości gałęzi warto sięgnąć po kij z mniejszym loftem. Czasami będzie to 6 iron, czasami 5 iron, a przy naprawdę niskim oknie nawet hybryda. Nie próbuj jednak wykonywać pełnego swingu. To nie jest sytuacja na heroiczne uderzenie. Znacznie lepiej sprawdza się krótszy zamach i krótsze wykończenie. Myśl o tym bardziej jak o bardzo mocnym chipie niż pełnym uderzeniu. Celem nie jest rekord dystansu. Celem jest odzyskanie kontroli.
I właśnie dlatego dobre zagranie z lasu często wygląda nudno. Piłka wraca na fairway, zostawia jeszcze jedno uderzenie do greenu i nie trafia do kompilacji najlepszych zagrań w internecie. Za to bardzo często trafia na dobrą kartę wyników.


6. Wysoki rough
Wysoki rough jest wyjątkowo uczciwy. Od samego początku daje do zrozumienia, że nie będzie łatwo.
Nie musisz nawet wykonywać próbnego zamachu. Wystarczy spojrzeć na piłkę schowaną między źdźbłami trawy, żeby wiedzieć, że tym razem nie wszystko będzie zależało od ciebie. Gęsta trawa ma tylko jedno zadanie – utrudnić kontakt pomiędzy kijem a piłką.

Najpierw przeszkadza główce kija dostać się do piłki. Później przeszkadza samej piłce opuścić trawę. Dlatego właśnie większość nieudanych uderzeń z wysokiego roughu nie wynika z błędów technicznych. Problem pojawia się dużo wcześniej – kiedy próbujemy zagrać taki strzał tak, jakby piłka leżała na fairwayu.
Stromy zamach. Wyobraź sobie dwa różne zamachy. W pierwszym główka kija porusza się długo równolegle do podłoża. Przez długi czas przecina trawę, która zaczyna ją spowalniać i owijać się wokół niej. Im więcej trawy pomiędzy kijem a piłką, tym mniejsza kontrola nad uderzeniem. W drugim przypadku główka kija opada bardziej stromo. Nie ślizga się przez trawę, tylko przecina ją niemal jak młotek. Dzięki temu znacznie szybciej dociera do piłki i traci mniej energii po drodze. To właśnie dlatego z wysokiego roughu najczęściej warto uderzać bardziej stromo niż normalnie.
Dobór kija. Jest jednak pewien haczyk. Przy takim ustawieniu kij traci sporą część swojego loftu. Jeśli sięgniesz po 7 iron i ustawisz piłkę przy prawej stopie, lico może stać się na tyle pionowe, że piłka będzie miała ogromny problem ze startem w powietrze. Dlatego im więcej trawy wokół piłki, tym większego loftu potrzebujesz. Zamiast średniego irona często lepiej sprawdzi się pitching wedge lub nawet bardziej pochylony kij. Dzięki temu piłka szybciej wzleci nad trawę i nie będzie musiała przedzierać się przez kolejne źdźbła już po kontakcie.


Ustawienie. Pomaga również odpowiednie ustawienie piłki. Przesuń ją bliżej prawej stopy, a przy naprawdę trudnych położeniach nawet nieco poza nią. W ten sposób główka kija spotka się z piłką wcześniej, zanim trawa zdąży mocno wpłynąć na uderzenie.
Warto też od razu pogodzić się z pewnymi ograniczeniami. Nie ma mowy o pełnej kontroli dystansu. Nie ma mowy o rotacji wstecznej, którą oglądamy w telewizji. Pomiędzy kijem a piłką znajduje się zbyt dużo trawy. Nawet dobrze trafiony pitching wedge po lądowaniu będzie toczył się dalej niż normalnie.
Wykończenie swingu. Na koniec pamiętaj o wykończeniu. Wielu golfistów koncentruje się wyłącznie na samym kontakcie z piłką, a po uderzeniu niemal zatrzymuje kij w miejscu. Tymczasem to właśnie po kontakcie trzeba dalej agresywnie obracać klatkę piersiową w stronę celu. Duże mięśnie tułowia są znacznie silniejsze niż same ręce i pomagają główce kija przebić się przez gęstą trawę bez utraty prędkości.
7. Długie uderzenie z bunkra fairwayowego
Piasek ma w golfie fatalny marketing. Wystarczy, że piłka wpadnie do bunkra, a większość golfistów automatycznie sięga po sand wedge'a. Nieważne, czy do flagi zostało 10 metrów czy 150. Jest bunkier, jest sand wedge. Temat zamknięty.
Tymczasem bunkier fairwayowy rządzi się zupełnie innymi prawami niż bunkier przy greenie. Jeśli piłka nie jest wkopana, nie leży w śladzie po bucie i nie znajduje się tuż pod wysoką ścianą piasku, możliwości jest znacznie więcej. W wielu sytuacjach takie uderzenie można wykonać niemal identycznie jak z fairwaya.

Dobór kija. Zanim jednak wybierzesz kij, odpowiedz sobie na jedno pytanie. Czy po drodze znajduje się przeszkoda, nad którą musisz przelecieć? Jeśli przed tobą wyrasta wysoka banda bunkra, potrzebujesz loftu, który pozwoli wznieść piłkę odpowiednio wysoko. Jeśli jednak droga do celu jest otwarta, nie ma powodu ograniczać się wyłącznie do wedge'a. Często znacznie lepszym wyborem będzie iron, którym normalnie zagrałbyś podobny dystans.
Ustawienie. Największym przeciwnikiem nie jest tutaj piasek znajdujący się przed piłką. Największym przeciwnikiem jest brak stabilności. W przeciwieństwie do fairwaya podłoże cały czas pracuje pod stopami. Wystarczy niewielka utrata równowagi, by kontakt z piłką był zupełnie inny od zamierzonego. Dlatego przed wykonaniem uderzenia warto delikatnie wkopać stopy w piasek. Nie po to, żeby utrudnić sobie życie, ale po to, żeby stworzyć stabilną platformę do wykonania zamachu.

To ma jednak swoją cenę. Skoro stoisz niżej, piłka znajduje się względnie wyżej. Dlatego często warto skrócić chwyt albo ustawić się nieco bardziej wyprostowanym. W przeciwnym razie łatwo uderzyć ziemię zbyt wcześnie. I właśnie tutaj pojawia się najważniejsza różnica pomiędzy bunkrem fairwayowym a bunkrem przy greenie. Przy krótkich strzałach z piasku chcemy uderzyć w piasek przed piłką. Przy długim uderzeniu z bunkra fairwayowego chcemy przede wszystkim trafić piłkę. Dopiero później kij powinien wejść w piasek. To subtelna różnica, ale właśnie ona decyduje o tym, czy piłka przeleci zaplanowany dystans, czy zostanie w bunkrze.
Wielu dobrych zawodników wybiera również kij o jeden numer niższy i wykonuje spokojniejszy zamach. To rozwiązanie daje większą kontrolę nad kontaktem i ogranicza ryzyko utraty równowagi. W bunkrze fairwayowym rzadko przegrywa się dlatego, że zabrakło kilku metrów dystansu. Znacznie częściej przegrywa się dlatego, że zabrakło czystego kontaktu.
Dlatego, zanim pomyślisz o fladze, najpierw upewnij się, że potrafisz wydostać piłkę z piasku dokładnie tak, jak zaplanowałeś.
Golf&Roll 02/2026
Fot. Marek Darnikowski
