Jak trzymać kij golfowy - wskazówki dla początkujących
Chwyt jest jedyną rzeczą, która łączy Cię z kijem. Wszystko, co dzieje się potem - jak układa się główka, jak pracuje ciało, gdzie poleci piłka - zaczyna się od tego, jak trzymasz uchwyt.
I jest w tym pewien haczyk. Chwyt golfowy nie jest intuicyjny. Nie przypomina trzymania młotka, kierownicy ani rakiety tenisowej. Nie ma takiej pozycji dłoni, którą znajdziesz sama z siebie, bo w życiu poza golfem nigdy jej nie używasz.
Dlatego chwytu trzeba się nauczyć - świadomie i od pierwszego dnia. To akurat dobra wiadomość, bo jest to jedyny element golfa, który możesz przećwiczyć siedząc na kanapie.
Poniższy opis dotyczy gracza praworęcznego. Jeśli grasz z lewej strony, zamień ręce miejscami.
Krok 1. Lewa dłoń
Weź kij w prawą rękę mniej więcej w połowie i unieś go przed siebie, tak żeby główka nie dotykała ziemi.

Teraz połóż uchwyt na otwartej lewej dłoni - ale nie w poprzek, tylko skośnie przez palce.
Kij ma się oprzeć na dwóch punktach: podstawie małego palca i pierwszym stawie palca wskazującego. To ta linia, którą widać na zdjęciu.
Zamknij palce wokół uchwytu, a dłoń połóż na wierzchu kija. Kciuk ląduje lekko na prawo od środka - mniej więcej wzdłuż napisu na uchwycie.
Dlaczego z kijem uniesionym, a nie opartym o ziemię? Bo kij oparty o podłoże sam wpada w środek dłoni, między poduszki. Trzymany tam wygląda pewnie, ale odbiera zakres ruchu i prędkość.
Sprawdź, czy wyszło

Cztery szybkie kontrole:
Widzisz dwie kostki, patrząc w dół na własną dłoń. Jeśli widzisz wszystkie albo ani jednej - chwyt nie jest neutralny.
Między dłonią a uchwytem nie ma powietrza. Dłoń przylega całą powierzchnią.
Linia między kciukiem a dłonią celuje między Twoją brodę a prawy bark.
Test trzech palców. Rozluźnij kciuk i wskazujący. Kij powinien utrzymać się na małym, serdecznym i środkowym palcu. Jeśli wypada - leży za bardzo w dłoni, a za mało w palcach.
Ten ostatni punkt jest najważniejszy z całej czwórki. To właśnie te trzy palce trzymają kij, a nie kciuk i wskazujący, jak podpowiada instynkt.
Krok 2. Prawa dłoń

Przysuń prawą dłoń pod lewą, tak żeby obie się stykały. Uchwyt kładziesz tak samo jak wcześniej - w palcach, nie w dłoni - i zamykasz je wokół niego.
Lewy kciuk, ten który już leży na kiju, chowa się w zagłębieniu prawej dłoni. Powinien tam wejść jak w rękawiczkę, bez wolnej przestrzeni.

Prawy kciuk ląduje lekko na lewo od środka uchwytu. Największy nacisk czujesz na palcu środkowym i serdecznym. Linia między kciukiem a dłonią celuje w to samo miejsce co po lewej stronie - między brodę a prawy bark.
Krok 3. Połącz dłonie
Zostało zdecydować, co zrobić z małym palcem prawej dłoni. Są trzy sposoby i żaden nie jest lepszy od pozostałych.



Wypróbuj wszystkie trzy na drivingu i zostań przy tym, w którym czujesz się pewnie. To jedna z niewielu rzeczy w golfie, gdzie komfort jest ważniejszy od teorii.
Krok 4. Jak mocno ściskać
To druga połowa dobrego chwytu i bywa ważniejsza od ułożenia dłoni.
Wyobraź sobie skalę, na której 1 oznacza kij trzymany zupełnie luźno, a 10 ściśnięty z całej siły. Celuj między 4 a 6.
Za mocno - nie wykonasz płynnego zamachu, nie rozpędzisz główki kija, a każde nieczyste trafienie odczujesz w dłoniach. Za luźno - nie poczujesz, gdzie jest główka, i nie zdążysz jej ustawić w momencie uderzenia.
Równie istotne: siła ma być taka sama przez cały zamach. Jeśli złapiesz kij idealnie, a w połowie ruchu go ściśniesz, cały misterny plan bierze w łeb.
Najprostsza podpowiedź, jaką znam: wyobraź sobie, że trzymasz otwartą tubkę pasty do zębów. Ściśniesz za mocno - ubrudzisz się.
Jak to ćwiczyć
Nie na polu i nie na drivingu. Na kanapie.
Weź kij, ułóż dłonie według powyższych kroków, rozluźnij, złóż od nowa. I jeszcze raz. Codziennie przez tydzień, po dwie minuty.
Wiesz, że masz to opanowane, kiedy potrafisz złapać kij poprawnie, rozmawiając przy tym z kimś o czymś zupełnie innym. Dopóki w głowie lecą Ci punkty kontrolne - dwie kostki, w palcach, nie za mocno - chwyt jeszcze nie wszedł w nawyk.
Fascynujące to nie jest. Ale nie ma w golfie drugiego elementu, który dałoby się opanować z takim skutkiem, nie ruszając się z domu.

